środa, 2 września 2015

Pociągiem do Torunia - ostatnia wakacyjna babska wyprawa

Wierzcie, albo nie, ale z powodu naszej wyprowadzki na wieś moje dzieci nigdy jeszcze nie jechały pociągiem. Postanowiłam nadrobić to niedopatrzenie! Zaplanowałam wycieczkę z Pruszcza Gdańskiego do Torunia. To była wyprawa życia moich dzieci, a ja wszem i wobec zapowiadam, ze kolejny raz wsiądę do pociągu za 5 lat!!!

Autostradą do Torunia mamy 1,5 godziny. Postanowiłam jednak zrobić dzieciom wakacyjną frajdę. Z Pruszcza Gdańskiego pociągiem do Tczewa, z Tczewa do Bydgoszczy z Bydgoszczy do Torunia. Trzy klasy pociągów na jednej trasie! Pośpieszny, Intercity międzynarodowy Berlin- Warszawa (przez Bydgoszcz) i zwykły Intercity. Tu się dzieciakom podobało. Dostałyśmy nawet poczęstunek w postaci herbatki :-)



W pociągu Berlin-Warszawa (my z Tczewa do Bydgoszczy)



W Toruniu złapaliśmy autobus, który zawiózł nas z remontowanego dworca na Stare Miasto.
Fenomenalne jest to, że wszystkie dworce jakie odwiedzałyśmy w tej podróży były w remoncie!!

W autobusie miejskim
Na 11:30 mieliśmy seans w Planetarium. Zostało nam więc pół godzinki na wstępne zwiedzanie starego miasta.

Pod krzywą wieża w Toruniu
W informacji turystycznej zaopatrzyłyśmy się w plan miasta i ruszyłyśmy na zwiedzanie :-) Pomnik Kopernika, toruński osiołek....




Największa na świecie 1 gałka lodów!!! Cudowna lodziarnia w samym centrum Torunia. Lody przepyszne i taaakie wielkie, ze nawet moje dzieci nie dały rady!! A rzadko się to zdarza!

1 gałka lodów!!!
Małe pod wrażeniem wielkości "gałki"
Po lodach było Planetarium. Świetny seans dla maluchów. Szkoda, że tylko raz dziennie o 11:30...

W Planetarium przed seansem :-)
Po Planetarium był szybki bieg do Żywego Muzeum Pierników. To rewelacyjne miejsce. Bardzo polecamy!!

Żywe Muzeum Pierika




 Dzieciaki się ubawiły i urobiły. Była opowieść, przysięga, no i było robienie pierników. Na końcu pierniczki trafiły do pieca, a upieczone mogliśmy zabrać do domu. Dzieciaki otrzymały dyplomy :-)

Na koniec na 2 piętrze kamienicy w piekarni z XIX wieku dziewczyny mogły polukrować pierniczki ;-) Się działo!!!

Po piernikach szybki obiad i baaaardzo powolny powrót do Gdańska. Tym razem osobowy przez Iławę... Masakra... Ponad 3 godziny z przesiadką

 

Mała padła. Co się dziwić tyle atrakcji w jeden dzień!!

1 komentarz:

  1. Ooooo..... Wyprawa wielka! Nas też Młody zadręcza o podróż pociągiem. Planujemy jednak coś krótszego i bez tylu atrakcji dodatkowych. Bo inaczej ja bym padła jak Twoja młodsza ;)

    OdpowiedzUsuń