piątek, 6 czerwca 2014

zabawy z dziećmi - smutne spostrzeżenia

Od tygodnia przyjeżdżają do nas do Świata Labiryntów grupy przedszkolne. Jest mnóstwo śmiechu!! Maluchy są cudowne! Bawimy się w odkrywców. Budujemy szałasy, ratujemy jaja feniksa i przechodzimy przez olbrzymią pajęczynę. Maluszki wciągają się w historię i bawią się świetnie. A na końcu ognisko.
Przeraża mnie jednak fakt, że część dzieci nie potrafi się schylić, albo podnieść nogi.. Niektóre po raz pierwszy rzucają do celu "w realu"... bo na grze komputerowej podobno idzie im lepiej :-( Boją się przelatującej muchy, a wysoka trawa stanowi problem nie do przejścia... Hmm... to daje chyba dużo do myślenia... Drodzy rodzice! Zabierzcie dzieci do lasu! Pokażcie motyla! Pozwólcie pobiegać po łące! Nie piszcie zwolnień na zajęcia z wychowania fizycznego!


7 komentarzy:

  1. Napiszę krótko, smutne i prawdziwe...coraz więcej smutnych spostrzeżeń w tym dzisiejszym świecie.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszka, tak jest. Ale zmieniamy, zmieniamy to. Mnie martwi, że rodzice nie uczą dzieci pracy w zespołach, z innymi, w odpowiedzialności razem - wychowuje się bardzo egoistycznie. Pszczelarnia

    OdpowiedzUsuń
  3. Smutne, kiedyś dzieciństwo spędzało się z rówieśnikami na podwórku ganiając za piłką lub grając w klasy, dziś dzieciaki spotykają się on-line niestety...

    OdpowiedzUsuń
  4. Na warsztatach z budowaniem Poznania zauważam, że dzieci nie umieją złozyć kilku klocków! Lego znają ale z takimi zwyczajnymi, z których budujemy "mury" jest czasami problem....

    OdpowiedzUsuń
  5. I tak rośnie pokolenie wysokich wprawdzie [hormony w "kurczakach"], ale pokrzywionych, powykręcanych, garbatych fajtłap z niezwykle sprawnymi kciukami. A rodzice? Nie maja przypadkiem za co bić się w piersi?

    OdpowiedzUsuń
  6. To jest aż tak źle? Ojej, co to się porobiło... Tym bardziej Twoja praca jest potrzebna :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To smutne, że współczesne dzieciaki znają lepiej świat wirtualny, niż ten rzeczywisty, namacalny, pełen smaków, zapachów i kolorów.
    Jednocześnie cieszę się, że mój siostrzeniec z chęcią pomaga w ogrodzie, garnie się do sadzenia, siania i podlewania. Równie chętnie zrywa owoce, wyrywa rzodkiewkę i pomidory z krzaczka, które od razu zjada. Ostatnio zamiast bajek ogląda programy kulinarne i opowiada o tym, że truskawki z ogrodu są lepsze, niż te ze sklepu ;-) Strasznie przemądrzały z niego (prawie) przedszkolak :-)

    OdpowiedzUsuń